Reżyserzy Avengers: Doomsday zdradzają czas trwania filmu i zapowiadają „bardzo zaskakujące zakończenie”
„To skoncentrowana, dynamiczna narracja”.
Fani Marvela muszą przygotować się na „bardzo zaskakujące zakończenie” Avengers: Doomsday - tak przynajmniej zapowiadają reżyserzy Joe i Anthony Russo.
W rozmowie z serwisem Fandango Anthony Russo opisał nadchodzący hit Marvela jako „skoncentrowaną, dynamiczną narrację”, dodając jednocześnie, że będzie to jeden z najdłuższych dotychczasowych filmów studia.
Jak można się spodziewać po filmie z tak ogromną obsadą, czas trwania Avengers: Doomsday zakręci się wokół „dwóch i pół godziny”. Nawet sami bracia Russo mogą jeszcze nie znać dokładnego metrażu, ponieważ rzekomo jeszcze w tym miesiącu odbywały się dokrętki, które miały wzbogacić produkcję o dodatkowy materiał.
Tylko trzy filmy Marvela przekroczyły do tej pory barierę dwóch i pół godziny (150 minut). Są to trafnie zatytułowani Eternals z wiecznymi 157 minutami, Czarna Pantera: Wakanda w moim sercu trwająca 161 minut oraz Avengers: Koniec gry z kolosalnymi trzema godzinami i jedną minutą (czyli łącznie 181 minutami).
Mimo to Anthony Russo zasugerował, że widzowie na Avengers: Doomsday nie będą się nudzić.
„To mniej więcej dwuipółgodzinny film. Siedzisz na sali, a przed tobą rozgrywa się skoncentrowana, dynamiczna narracja, która ma w centrum swoją główną oś, a wszystko inne musi wokół niej krążyć” - powiedział reżyser. „To część kreatywnego wyzwania dla Joe i dla mnie - zorientowanie się, czym jest ta orbita i jak to wszystko się ze sobą zderza”.
Jeśli chodzi o to, jak to wszystko się zakończy - i jak doprowadzi do przyszłorocznego, kulminacyjnego Avengers: Secret Wars - bracia Russo mieli do powiedzenia tylko tyle:
„Myślę, że ludzie będą zaskoczeni” - zapowiedział Joe Russo. „To bardzo zaskakujące zakończenie. To bardzo zaskakujący film i to wszystko, co powiemy na ten temat”.
Co to może oznaczać? Cóż, biorąc pod uwagę, że Doomsday jest tylko pierwszą częścią tej historii, wydaje się jasne, że film nie zakończy jeszcze wątku Doktora Dooma. Dlatego też jest niezwykle mało prawdopodobne, by wszystko skończyło się happy endem.
Nawet bez znajomości komiksów z serii Tajne Wojny (Secret Wars) czy opierania się na przeciekach i raportach z planu zdjęciowego, uczciwie będzie porównać Doomsday do Wojny bez granic (Infinity War), czyli pierwszego filmu z poprzedniej dylogii Avengers od braci Russo. Tamten obraz zakończył się porażką Mścicieli w walce z Thanosem, śmiercią wielu głównych bohaterów (której nie cofnięto w trakcie trwania filmu), a następnie wielkim finałem, który posłużył jako szokujący cliffhanger. Czy Avengersi znów przegrają, tym razem z Doktorem Doomem? Nie nazwałbym tego zbyt zaskakującym, ale z pewnością byłby to ciekawy punkt wyjścia dla Secret Wars, gdyby film miał podążać za główną osią fabularną komiksów Marvela.
Bracia Russo promują obecnie Avengers: Endgame Encore, które zawiera cztery zupełnie nowe sceny - reżyserzy potwierdzili już, że nie pojawią się one w samym Doomsday. Jedna z nich pokazuje Dooma „zbierającego” Hulka, co może sugerować, że zielony gigant odpuści sobie Doomsday i powróci dopiero w Secret Wars. Avengers: Doomsday trafi do kin 18 grudnia.

