Captain Tsubasa 2: World Fighters - Recenzja

Sześć lat po premierze Rise of New Champions doczekaliśmy się pełnoprawnej kontynuacji. Captain Tsubasa 2: World Fighters udowadnia, że twórcy odrobili lekcje.

Recenzja: Captain Tsubasa 2: World Fighters - Super Action Football w nowej lidze

Gry sportowe oparte na licencjach kultowych anime to gatunek specyficzny, który rządzi się swoimi własnymi, nierzadko przerysowanymi prawami. Od premiery Captain Tsubasa: Rise of New Champions minęło już sześć długich lat. Był to tytuł, który z powodzeniem obudził nostalgię w graczach pamiętających czasy Polonii 1, ale pod wieloma względami pozostawiał spore pole do poprawek.

Teraz, za sprawą studia Tamsoft Corporation, na wirtualne murawy wybiega kontynuacja: Captain Tsubasa 2: World Fighters. Twórcy dumnie określają swoją produkcję mianem „Super Action Football” i trzeba przyznać, że to hasło nie jest jedynie pustym sloganem marketingowym. To idealne podsumowanie tego, czym ta gra faktycznie jest – dynamicznym, widowiskowym i nieprawdopodobnie przerysowanym spektaklem, w którym taktyka piłkarska schodzi na dalszy plan, ustępując miejsca potężnym umiejętnościom, nierealnym dryblingom i strzałom łamiącym prawa fizyki.

Oprawa audiowizualna, interfejs i lokalizacja

Zdecydowanie pierwszą rzeczą, którą musiałem zrobić po odpaleniu World Fighters, było bezpośrednie porównanie strony graficznej z pierwszą częścią. Gra zaliczyła naprawdę solidny krok naprzód. Poprawiono jakość modeli postaci, wyostrzono tekstury, a przede wszystkim zadbano o znacznie płynniejszą i bardziej imponującą reprezentację ruchów na boisku. Animacje superstrzałów, czy potężnych wślizgów wyglądają teraz niczym żywcem wyciągnięte z najlepszych odcinków japońskiej animacji. Zauważalnej, bardzo potrzebnej przebudowy doczekał się również interfejs użytkownika. Menu przedmeczowe, zarządzanie składem czy wybór taktyki są teraz znacznie bardziej przejrzyste, co pozwala szybciej rzucić się w wir akcji.

Niestety, warstwa dźwiękowa i lokalizacyjna to zupełnie inna, nieco bardziej absurdalna bajka. Gra cierpi na potężny dysonans dźwiękowy. Na boisku słyszymy oryginalne, niezwykle emocjonalne japońskie głosy zawodników wykrzykujących nazwy swoich popisowych zagrań, podczas gdy z głośników dobiega głos typowego, anglojęzycznego komentatora sportowego. Te dwa elementy potężnie się ze sobą gryzą, rujnując nieco immersję. Nie ustrzeżono się także drobnych pomyłek podczas lokalizacji napisów na język polski.

Łańcuchy podań i bezlitosne bombardowanie bramkarzy

Jeśli przymkniemy oko na potknięcia tłumaczy, na samej murawie Captain Tsubasa 2: World Fighters błyszczy najjaśniej. Gameplay zyskał ogromnie dzięki rozwinięciu dotychczasowych systemów i wprowadzeniu zupełnie nowych mechanik. Powraca znany i lubiany system wytrzymałości bramkarzy. Golkiperzy w tej grze to istne mury nie do przebicia – zazwyczaj nie przepuszczają piłki, dopóki ich pasek ich wytrzymałości nie spadnie do zera. Na szczęście przez zmiany w sposobie obrony, mamy teraz wpływ na to gdzie strzelamy i jeśli bramkarz rzuci się w innym kierunku możemy niemal natychmiast trafić. Dzięki temu bramkarz nie jest już tylko lalką, w którą pakujemy strzały aż pęknie. Samo bronienie strzałów drużyny przeciwnej jest też przez to wyzwaniem, a nie losem na loterii.

Prawdziwą rewolucją jest jednak nowa mechanika łańcuchów. W poprzedniej grze taktyka często sprowadzała się do samotnych rajdów jednym, najsilniejszym napastnikiem z końca boiska pod samą bramkę. Tutaj gra aktywnie premiuje współpracę zespołową. Każde udane, płynne podanie i każdy wyminięty dryblingiem rywal ładują nasz mnożnik. Im dłuższy łańcuch zagrań uda nam się zbudować bez utraty posiadania piłki, tym bardziej niszczycielski będzie nasz finałowy strzał. To fenomenalne rozwiązanie, które wymusza na graczu taktyczne rozstawianie zawodników, szukanie luk w obronie i budowanie pięknych, wielopodaniowych akcji zakończonych strzałem zdolnym rozerwać siatkę.

Twoja własna droga na Młodzieżowych Mistrzostwach Świata

Niekwestionowanym sercem gry dla graczy stawiających na rozgrywkę jednoosobową jest niezwykle rozbudowany tryb fabularny. Zamiast ograniczać się wyłącznie do śledzenia znanych z anime losów Tsubasy Ozory, twórcy pozwalają nam stworzyć własnego, unikalnego awatara. Naszą karierę rozpoczynamy w lidze brazylijskiej, co jest wspaniałym hołdem dla mangowego materiału źródłowego. Stopniowo pniemy się po szczeblach kariery, trenujemy z legendami, budujemy z nimi relacje (co pozwala nam uczyć się ich popisowych zagrań), by ostatecznie wziąć udział w wielkich Młodzieżowych Mistrzostwach Świata.

Rozgrywka w tym trybie jest stale urozmaicana przez wplecione w mecz, dynamiczne misje poboczne. Przed większością spotkań możemy sprawdzić cele – na przykład strzelenie gola, czy zaliczenie dryblingu konkretnym zawodnikiem, lub wymianę serii podań. Sukces w tych mini-wyzwaniach jest niezwykle hojnie wynagradzany. Odblokowujemy w ten sposób specjalne, unikalne przerywniki filmowe, które idealnie odtwarzają kultowe sceny znane z kart mangi i kadrów anime, jak również pogłębiamy swoją więź ze znanymi postaciami, co pozwala nam na naukę ich unikalnych zagrań znanych z anime i mangi.

Niestety, to właśnie przy tych misjach ujawnia się największy problem gry – jej tempo. Jeśli narzucimy przeciwnikowi zbyt mocne warunki i błyskawicznie wbijemy mu kilka bramek w pierwszej połowie, wtedy "zabijemy" mecz. Reszta spotkania staje się wtedy nudnym obowiązkiem. Z kolei jeśli skupimy się wyłącznie na realizacji ukrytych misji pobocznych, czas potrafi uciec nam przez palce, co kończy się frustrującymi remisami.

Oliwy do ognia dolewa sztuczna inteligencja. Przez pierwszą połowę komputer gra zachowawczo, wręcz podręcznikowo. Jednak po gwizdku rozpoczynającym drugą połowę, wirtualny rywal dosłownie dostaje szału i zaczyna bezlitośnie, wręcz histerycznie spamować superruchami, co wprowadza na boisku niepotrzebny, frustrujący chaos.

Plusy

  • Znacznie ulepszona, płynniejsza oprawa wizualna i odświeżony, bardziej przejrzysty interfejs użytkownika
  • Genialna nowa mechanika łańcuchów która świetnie promuje grę zespołową i konstruowanie pięknych akcji.
  • Niezwykle rozbudowany tryb fabularny z możliwością stworzenia własnego awatara.
  • Wplecione w mecze dynamiczne cele poboczne nagradzane rewelacyjnymi przerywnikami filmowymi wprost z anime.

Minusy

  • Nierówne tempo spotkań sprawia, że można zbyt szybko zdominować rywala lub przegapić poboczne misje przez brak czasu.
  • Irytująca sztuczna inteligencja w drugiej połowie meczu wprowadza chaos przez nieustanne spamowanie superzdolnościami.
  • Polska lokalizacja miejscami nie dojeżdża

Werdykt

Captain Tsubasa 2: World Fighters to produkcja, która z powodzeniem wynosi formułę "Super Action Football" na zupełnie nowy poziom. Wprowadzenie doskonałej mechaniki łańcuchów wreszcie wymusza przemyślaną grę zespołową, a rozbudowany tryb fabularny to spełnienie marzeń dla każdego fana serii pragnącego stworzyć własnego bohatera. Choć tytuł boryka się z nierównym tempem meczów, chaotyczną sztuczną inteligencją w drugich połowach oraz naprawdę komicznymi błędami w polskiej lokalizacji, to w ostatecznym rozrachunku czysta, zręcznościowa frajda płynąca z rozgrywki skutecznie przykrywa te niedociągnięcia. To świetna, pełna pasji sportowa gra akcji, która zasługuję na uwagę fanów Tsubasy oraz boiskowych absurdów.

W tym artykule
  • Platforma / Temat
  • Nintendo Switch
  • PS5
  • PC
  • X-box Series X

Recenzja: Captain Tsubasa 2: World Fighters - Super Action Football w nowej lidze

8
Świetna
Captain Tsubasa 2: World Fighters to produkcja, która z powodzeniem wynosi formułę "Super Action Football" na zupełnie nowy poziom. Wprowadzenie doskonałej mechaniki łańcuchów wreszcie wymusza przemyślaną grę zespołową, a rozbudowany tryb fabularny to spełnienie marzeń dla każdego fana serii pragnącego stworzyć własnego bohatera.
Captain Tsubasa 2: World Fighters
Komentarze